„Po Andrzeju Sapkowskim mój ulubiony polski pisarz.”

-sveter

RSS
Login
Hasło

Zapamiętaj mnie
Kliknij tu by się zarejestrować
Zapominałeś hasła?
Szukaj:
Odwiedź WwW.AnkurThakur.iN więcej na Addons
Szubienicznik

 

Szubienicznik

Jacek Piekara

 

Opis Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Otwarte
Okładka wydania: 1
ISBN: 978-83-7515-140-4
Liczba stron: 480
Rodzaj okładki: miękka
Wymiary (mm): 136×205 mm
Recenzja:

Gildia.pl

Katedra

     
Opis książki

Rzeczpospolita, koniec XVII wieku. Jacek Zaremba, podstarości łęczycki, przybywa do Wielkopolski na dwór starego przyjaciela. Ten prosi go o pomoc w rozwiązaniu tajemniczej sprawy. Intryga jest skomplikowana, a jej autor niezwykle przebiegły. Przed Zarembą nie lada wyzwanie…
Najnowsza książka Jacka Piekary to nie tylko powieść awanturnicza z czasów panowania Jana III Sobieskiego. To nie tylko wielowątkowa historia kryminalna, prowadząca czytelnika od zagadki poprzez sekret do tajemnicy. To również (a może przede wszystkim) wiarygodne i drobiazgowe studium zachowań oraz obyczajów Polaków z końca XVII wieku.
 Autor kultowej sagi o Mordimerze Madderdinie i bestsellerowego "Charakternika" jak zwykle w znakomitej formie! 

Zawartość:

  1. Prolog
  2. Podstarości Jacek Zaremba
  3. Podczaszycowicz Krzysztof Komarnicki
  4. Pułkownik Albrecht Sperling
  5. Miecznikowic Paweł Broniewski
  6. Saladyn, wygnany książe Egiptu
Fragment
Szlachcic spojrzał na leżącego w kałuży krwi. Zobaczył, że ten otwiera oczy i przyklęknął przy nim.
– Cóż to, panie bracie, nie spodziewałeś się mnie zobaczyć, czyż nie? – zagadnął łagodnie.
– Diabła bym się... prędzej... – ranny z trudem poruszał ustami, każde wypowiadane słowo sprawiało mu ból.
– Diabła… – powtórzył Rokicki, uśmiechnął się i wyjął zza cholewy sztylet o ostrzu wąskim niczym liść akacji Do diabła to ja cię poślę, panie bracie – obiecał ze słodyczą w głosie – ale nieprędko trafisz do piekła, wierz mi, nieprędko. Dopiero gdy uznasz, że mors tibi munus erit, i wyjawisz wszystko, co pragnę wiedzieć. A kiedy już zanurzysz się w diabelskich kotłach, to z westchnieniem ulgi, że mors clementer nareszcie wyrwała cię z moich rąk.
– Waść... waść mi daruj... – wyszeptał szlachcic, a Gideon Rokicki, słysząc tę prośbę, zacisnął usta. – Waść mi daruj... te popisy wymowy, bo Demostenesem nigdy nie zostaniesz – odetchnął z wysiłkiem, a na usta wystąpiła mu krew. Lepiej zabierz się do roboty... może wtedy przestaniesz mleć ozorem.
Rokicki parsknął wściekle, zamachnął się, lecz w ostatniej chwili powstrzymał uderzenie i tylko stuknął pięścią w klepisko obok głowy swej ofiary. Ze złością zerwał się na równe nogi.
– Bywajcie no! – zawołał.
Spojrzał na leżącego u jego stóp szlachcica, który był tak słaby, że nie mógł nawet odsunąć głowy od czubka butaRokickiego , i wykrzywił wargi w pełnym złośliwej satysfakcji uśmiechu.
– Czas rozgrzać narzędzia, panie bracie – obwieścił. – Zabawimy się... Powiadam ci, przednio się zabawimy! A ponieważ uważam, iż at vindicta bonus vita iucundius ipsa – spojrzał z namysłem na rannego – to nawet wolałbym, żebyś nie od razu zaczął mówić...


<< Wróć do księgozbioru


 

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Cytat

Gdyby nienawiść we wzroku mogła zabijać, leżałbym już martwy jak kamień. Baa, gdyby nienawiść we wzroku mogła zabijać, leżałbym już martwy jak kamień wiele lat temu!

[Więcej cytatów]
Facebook